newsletter | mapa serwisu | strona główna | pełna wersja |

Chełm


wersja mobilna

Nowości


Data publikacji : 23.02.2012
Jerzy Masłowski

Bogusław Sołdon „Majtek” – jeden z chełmskich „żołnierzy wyklętych”

"Dzień 1 marca ustanawia się Narodowym Dniem Pamięci "Żołnierzy Wyklętych". Narodowy Dzień Pamięci "Żołnierzy Wyklętych jest świętem państwowym".

Bogusław Sołdon urodził się 22 marca 1925 roku w Chełmie jako syn Rafała i Stanisławy (z domu Cackowska). Do 1939 roku ukończył 7 klas szkoły powszechnej. W działalność konspiracyjną zaangażował się od 1941 roku – jako przedwojenny harcerz niemal automatycznie „wszedł” w konspiracyjne harcerstwo chełmskie. Po ukończeniu 18 lat złożył przysięgę i stał się członkiem Armii Krajowej o pseudonimie „Majtek”. Chroniąc się przed wywózką na roboty do Niemiec do 1943 roku pracował jako rzeźnik w zakładzie masarskim przy ulicy Reformackiej w Chełmie. W 1943 roku został wcielony do tzw. Junaków i pracował jako robotnik w mieście i w okolicach Chełma. Wiosną 1944 roku został wytypowany przez Niemców do wywózki na roboty do Rzeszy. Udało mu się jednak uciec z pociągu wiozącego chełmską młodzież do niewolniczej pracy w Niemczech . Zagrożony aresztowaniem i rozstrzelaniem musiał się ukrywać – poprzez kontakty konspiracyjne w Chełmie został wysłany do oddziału partyzanckiego dowodzonego przez por. Wacława Makarę „Liścia” w powiecie włodawskim. Wówczas rozpoczęła się jego 4 letnia walka o Polskę z bronią w ręku, którą zakończył dopiero w marcu 1947 roku ujawniając się wraz z oddziałem Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość „Młota” w Wojsławicach. W ramach oddziału „Liścia” brał udział we wszystkich walkach z Niemcami , jakie wiosną i latem 1944 roku toczyły oddziały 7 pułku piechoty Armii Krajowej dowodzone przez kapitana Zygmunta Szumowskiego „Sędzimira”, „Przeboja”.

W maju 1944 roku otrzymał zadanie przyprowadzenia do oddziału grupy żołnierzy AK, która rozkazem dowództwa skoncentrowała się w lasach czułczyckich. Wśród kilkunastu młodych bojowników AK z Chełma był również jego późniejszy dowódca drużyny z 7 pułku piechoty AK i dowódca oddziału Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” podchorąży Henryk Lewczuk „Młot”.

W okresie „Burzy” walczył w lasach parczewskich, pod Czółnami i Kolonią Warszawską.

Po rozformowaniu oddziału „Sędzimira” w Turobinie z grupą kolegów z Chełma powrócił do rodzinnego miasta.

We wrześniu 1944 roku został zmobilizowany do Ludowego Wojska Polskiego. Uprzedzony przez starszych kolegów, że NKWD i Informacja Woskowa wyszukują i aresztują wśród przymusowych rekrutów członków Armii Krajowej, chcąc uniknąć wywózki na Sybir, bądź też zamknięcia w więzieniu 30 września uciekł z punktu zbornego LWP. Powrócił do Chełma, zaczął ukrywać się i odnawiać kontakty z kolegami z AK. W trakcie przygotowań do wstąpienia do oddziału partyzanckiego został 23 stycznia 1945 roku aresztowany i osadzony w areszcie UB na Reformackiej. Po krótkim, ale bardzo ciężkim śledztwie, został w dniu 26 marca 1945 roku skazany przez Wojskowy Sąd Garnizonowy w Chełmie na karę śmierci. Wyrok wydał sąd w składzie: major dr Kazimierz Nowosielski (przewodniczący), por. Wacław Rzepiński i ppor. Jan Szmidt. Oskarżał prokurator wojskowy por. Henryk Halinowicz. Wraz nim skazano również innego żołnierza AK z Chełma Jerzego Wilhelma. Akt oskarżenia opierał się na zapisach osławionego Dekretu PKWN o ochronie państwa (każdy z 11 artykułów przewidywał karę śmierci, przy niemalże pełnej dowolności interpretacyjnej popełnionych czynów.) i dotyczył głównie działalności oskarżonych jako żołnierzy Armii Krajowej. Przez dwa miesiące przebywali w celi śmierci oczekując na wykonanie wyroku, początkowo w Chełmie przy ul. Reformackiej, a następnie w Lublinie w osławionej katowni UB przy ulicy Świętoduskiej.

Zarzuty postawione oskarżonym były tak absurdalne, że 4 kwietnia 1945 roku karę śmierci zamieniono na 10 lat więzienia i skierowanie do karnego batalionu. Ta wyjątkowa „łaskawość” sadu spowodowała reakcję kierownika Wydziału Śledczego chełmskiego Urzędu Bezpieczeństwa Stanisława Kruka, który w piśmie (zaakceptowanym przez szefa PUBP w Chełmie por. Aleksandra Gnoińskiego) do Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa w Lublinie z dnia 24 kwietnia 1945 roku ostro zaprotestował przeciwko takiej „pobłażliwości sądu wobec oskarżonych” i prosił o skuteczną interwencję pisząc: „winni być ukarani śmiercią gdyż organa państwowe z rąk takich oprawców w miejscowości naszej masowo giną, a bandyci są ułaskawiani„.

Interwencja WUBP, jeśli była, to w tym przypadku okazała się nieskuteczna i „Majtek” został 25 czerwca wysłany do samodzielnego batalionu karnego w Rembertowie. W obozie przebywał do 15 października 1945 roku, kiedy to podczas pracy w mieście udało mu się zmylić czujność strażników i uciec.

Po przybyciu do Chełma ponownie nawiązał kontakt z konspiracją i został przerzucony do lasów czułczyckich, gdzie wstąpił do oddziału partyzanckiego dowodzonego wówczas przez Mariana Wołosiuka „Łobuza”. Po krótkim pobycie u „Łobuza” przeniósł się do oddziału swojego byłego dowódcy drużyny z 7 pp AK por. Henryka Lewczuka „Młota”. W oddziale był jednym z najdzielniejszych żołnierzy i należał do wąskiej grupy kilku najbardziej zaufanych bojowników „Młota”. Jako doskonały celowniczy ręcznego karabinu maszynowego i żołnierz potrafiący precyzyjnie myśleć i zawsze zachować zimna krew brał udział we wszystkich akcjach oddziału. Wyróżnił się podczas rozbicia siedziby PUBP i uwolnienia aresztowanych żołnierzy podziemia w Hrubieszowie w maju 1946 roku., a w sposób szczególny podczas akcji UB na oddział „Młota” w Kolonii Ostrowskiej w październiku 1946 roku. Wówczas to on sam umożliwił oddziałowi wycofanie się ze wsi ostrzeliwując nacierających ubeków długimi i celnymi seriami z erkaemu.

Był też jednym z uczestników akcji na konwój Wojsk Ochrony Pogranicza w lesie pobołowickim jesienią 1946 roku, podczas której zdobyto na cele organizacyjne znaczną sumę pieniędzy.

24 października 1946 roku brał udział w składzie siedmioosobowej grupy żołnierzy „Młota” w odbiciu z rąk UB rannego oficera wywiadu I rejonu WiN Stefana Winiarczyka „Wyrwy”.

W sierpniu 1946 roku był członkiem wybranej grupy żołnierzy oddziału „Młota” która uczestniczyła w spotkaniu z angielskim dziennikarzem Derkiem Selbym we Władzinie koło Uchań.

Brał również udział w ostatniej potyczce oddziału „Młota” stoczonej w Kamieniu w nocy 3 stycznia 1947 roku z grupa propagandową 7 Oddziału WOP z Chełma.

16 marca 1947 roku wraz z całym oddziałem „Młota” ujawnił się w Wojsławicach. We własnoręcznie wypełnionym oświadczeniu wpisał tylko podstawowe dane. W opisie działalności podał: „Do organizacji AK wstąpiłem w 1941 roku. W czasie ujawnienia z 1945 roku nie ujawniłem się bo nie miałem rozkazu od dowództwa partyzantki. W 1946 roku wstąpiłem do oddziału „Łobuza”, w żadnych akcjach z oddziałem tym nie brałem udziału. Następnie przeniosłem się do oddziału „Młota . We wrześniu 1946 roku brałem udział w rozbrojeniu oddziału WOP i skonfiskowaniu gotówki. Następnie brałem udział w potyczce z PUBP na kolonii Ostrowskiej 11.10.1946 roku i z grupa propagandową. W 1945 roku w styczniu zostałem aresztowany i otrzymałem wyrok 15 lat więzienia, uciekłem w październiku z więzienia w Rembertowie”.

Ani słowem nie wspomniał o innych ważnych akcjach oddziału przeciwko sowietom i polskim komunistom, w których aktywnie uczestniczył.

Wieczorem w dniu ujawnienia został wraz z kilkoma najbardziej zaufanymi żołnierzami poinformowany przez dowódcę, że przysięga złożona na wierność Armii Krajowej nadal obowiązuje, ale od tej pory mają walczyć o Polskę innymi metodami. Należy utrzymywać ze sobą kontakty, informować się o represjach ze strony UB i być w gotowości do dalszej walki zbrojnej. Praca ta winna być prowadzona w ścisłej konspiracji (nawet pozostali koledzy z oddziału nie powinni o tym wiedzieć) w ramach nowej (lokalnej już) organizacji nazwanej przez „Młota” Ruch Akcji Zbrojnej.

Następnego dnia po ujawnieniu się wraz z „Młotem”, jego zastępcą Stanisławem Maślanką „Legendą” i grupą kolegów z Chełma po 3 latach walki powrócił do rodzinnego miasta. Na przedmieściach Chełma zostali powitani przez licznie zebranych Chełmian brawami i wiązankami biało- czerwonych kwiatów. Jak wspominał po latach była to ich pierwsza i ostatnia defilada. Zgodnie z ustaleniami z UB poczynionymi przez „Młota” przed ujawnieniem w Wojsławicach przez kilka dni mogli chodzić po mieście w swoich winowskich mundurach. Z tego okresu pochodzą też nieliczne zdjęcia żołnierzy oddziału wykonane z zastępcą komendanta obwodu chełmskiego WiN Józefem Drzymałą „Karolem”, dowódcą oddziału Henrykiem Lewczukiem „Młotem” i jego zastępcą Stanisławem Maślanką „Legendą”.

Pozostając wierny przysiędze starał się utrzymywać stały kontakt z przebywającymi w Chełmie żołnierzami „Młota”. Zatrudnił się w masarni w Dorohusku, gdzie pracował do czasu jej likwidacji w 1948 roku. W obliczu coraz bardziej wyraźnych szykan ze strony miejscowego UB przeniósł się do Słupska, zatrudniając się przy zbiórce złomu. W kwietniu 1949 roku powrócił do Chełma, zamieszkał na ulicy Kolejowej i podjął pracę przy rozładunku wagonów.

Nadal utrzymywał kontakty z kolegami z oddziału „Młota”. Często przebywali u niego w domu Tadeusz Wojnakowski „Mściwy”, Eugeniusz Kulik „Wicher”, Mieczysław Hawryluk „Syrena” i Jerzy Biegalski „Skośny” . Zapewne był jednym z pierwszych członków chełmskiej komórki Polskiej Armii Podziemnej organizowanej na Lubelszczyźnie przez „Mściwego”, wówczas studenta KUL w Lublinie. Brał udział w gromadzeniu broni i planowaniu akcji mających na celu pozyskanie funduszy na rozwój organizacji.

W związku częściowym rozpracowaniem struktur PAP przez UB został 29 czerwca 1950 roku zatrzymany i osadzony w areszcie UB przy ul. Reformackiej. Podczas szczegółowej rewizji w miejscu zamieszkania ubecy niczego nie znaleźli. Zachowany w aktach „Majtka” protokół zatrzymania i rewizji podpisał starszy referent referatu III PUBP w Chełmie Ludwik Tymoszczuk.

Wraz z grupa kilkunastu Chełmian (miedzy innymi bracia „Młota” Eugeniusz i Zenon) został przewieziony do aresztu WUBP w Lublinie. Pierwsze przesłuchanie 30 czerwca 1950 roku przeprowadził oficer śledczy WUBP Bolesław Gol. „Majtek” bardzo oględnie przedstawił swój życiorys i udział w konspiracji niepodległościowej. Pytany o nazwiska żołnierzy oddziału „Młota” wymienił tylko trzech: Wojnakowski, Kulik (wiedział już, że zostali wcześniej aresztowani) i Czesław Jarosz „Hiena”. Pytany o pozostałych zeznał: „więcej z nazwisk nie znam, tylko pseudonimy: „Pazur”, „Grom”, „Burza”, „Zrąb”, „Ryś”, „Jordan”, „Granit”, „Wilk”, resztę członków nie pamiętam”.

Na pytanie o uzbrojenie oddziału po opisie uzbrojenia zaznaczył: „podczas amnestii wszystką broń zdano co była w oddziale”.

Pytany kilkakrotnie o charakter kontaktów z Wojnakowskim konsekwentnie odpowiadał, były one wyłącznie towarzyskie i że nic nie wie o jego dalszej działalności podziemnej. Przyznał się jedynie, że jesienią 1948 roku przechował u siebie dwa pistolety przyniesione przez Wojnakowskiego i jego dwóch kolegów, których nazwisk nie znał. Jednemu z nich ubranemu w mundur kolejarski przekazał te pistolety już wieczorem tego samego dnia.

O istnieniu tajnej organizacji od Wojnakowskiego nigdy nie słyszał: „że jest nowa organizacja po amnestii i kto do niej miał należeć oraz broni ja nie posiadałem informacji do dnia mego zatrzymania”.

Tej wersji konsekwentnie trzymał się podczas kolejnych przesłuchań i ostatecznie w akcie oskarżenia z 30 października 1950 roku znalazł się tylko jeden zarzut – przechowanie pistoletów otrzymanych od Wojnakowskiego.

20 listopada sąd wojskowy w składzie: por. Ryszard Czarkowski – przewodniczący, st. sierżant Edward Jacewicz i st. strzelec Bogdan Bielecki jako członkowie skazał „Majtka” na 10 lat więzienia. Oskarżyciel był na rozprawie nieobecny. „Majtka” bronił obrońca z urzędu Ryszard Rachwald, którego aktywność ograniczyła się do prośby o łagodny wymiar kary. Sąd nie uwzględnił tej prośby i za kilkugodzinne przechowanie 2 pistoletów wymierzył oskarżonemu tak drakońską karę.

Po raz drugi rozpoczęła się gehenna „Majtka” w komunistycznych więzieniach. Do 25 maja 1951 roku przebywał w więzieniu na Zamku w Lublinie. Następnie został przeniesiony do okrytego ponurą sławą wiezienia we Wronkach, skąd 27 lutego 1951 roku został odesłany do Rawicza. Po niemal 2 -letnim pobycie w tym więzieniu został przeniesiony 5 lutego 1952 roku do więzienia w Potulicach. 9 marca 1953 roku został objęty postanowieniem o zastosowaniu amnestii – kara 10 lat została zmniejszona do 6 lat i 8 miesięcy. Koniec odbywania kary określono na 29 lutego 1957 roku. Podczas pobytu w więzieniach nabawił się groźnych chorób, które w 1954 roku poważnie zagroziły jego dalszemu życiu. W staraniach o przedterminowe zwolnienie poważnym ograniczeniem były jednak opinie wystawiane mu przez nadzorców więziennych. W jednej z nich z kwietnia 1954 toku czytamy: „ Więzień o charakterze skrytym i prawdziwe swe oblicze w sposób staranny maskuje. Wyraźnie widać brak szczerej skruchy.(…) zachowuje się dostatecznie, nie ma wyróżnień, inicjator sprzeczek z więźniami – nazywa ich kapusiami. Ogólne zachowanie dostateczne”.

Mimo negatywnych opinii ze strony administracji więziennej, w związku z gwałtownie pogarszającym się stanem zdrowia Wojskowy Sąd Rejonowy w Lublinie na posiedzeniu niejawnym w dniu 3 maja 1955 roku podjął decyzję o warunkowym zwolnieniu. 6 maja 1955 roku po raz pierwszy od niemal 6 lat przekroczył bramę więzienia bez obecności uzbrojonego konwoju.

Powrócił do Chełma i po raz kolejny rozpoczął organizowanie „cywilnego” życia zupełnie od zera. Podjął ratowanie zrujnowanego zdrowia , jednak do stanu sprzed uwięzienia już nigdy nie udało mu się powrócić. Miał również kłopoty ze znalezieniem nawet najprostszej pracy fizycznej. Zamieszkał na ulicy Kolejowej z kolegą z oddziału „Młota” Czesławem Skibą „Granitem”, który również powrócił z więzienia skazany za czyny, z których ujawnił się podczas amnestii w 1947 roku.

Od pierwszych chwil pobytu w Chełmie znalazł się pod ścisłą inwigilacją miejscowych funkcjonariuszy bezpieczeństwa. W dniu 25 lutego 1956 roku por. Edward Kozioł założył na jego osobę odrębną sprawę ewidencyjno – obserwacyjną. Do bezpośredniego rozpracowania „Majtka” użyto między innymi jednego z najbardziej wydajnych agentów chełmskiej bezpieki o pseudonimie „Kamiński”. To on, jako cieszący się zaufaniem kolegów, żołnierz oddziału „Młota”, rozpracował środowisko Polskiej Armii Podziemnej i był głównym informatorem UB/SB we wszystkich sprawach prowadzonych przeciwko środowisku powinowskiemu w Chełmie. Realizując wyznaczone przez oficerów bezpieki zadania wielokrotnie odwiedzał „Majtka” i „Granita” w ich mieszkaniu starając się wydobyć od nich jak najwięcej interesujących bezpiekę informacji. Ponieważ był ich kolegą z oddziału rozmawiali z nim szczere nie kryjąc swoich poglądów na sytuację w Polsce. Z zachowanej teczki pracy „Kamińskiego” wyłania się ponury obraz „przyjaźni” dawnego „Skośnego” z kolegami z oddziału. W donosach z lipca 1956 roku cytował między innymi następujące słowa kolegów: „W więzieniu członkowie oddziału „Młota” byli źle traktowani” („Majtek – rozmowa z 18.07.1956r.),

Jeszcze kiedyś w życiu chciałbym spotkać się z tymi, którzy mnie aresztowali” („Granit” – 13.07.1956r.).

W obszernym donosie z dnia 29 maja 1958 roku pisał: „Sołdon mieszka ze Skibą Czesławem „Granitem”, który też wrócił z więzienia. Po przeprowadzeniu rozmowy ze Skibą Czesławem zorientowałem się, że w/w. (Sołdon) nie nadaje się do wykorzystania pod inne osoby. W czasie rozmowy dało się wyczuć, że wymieniony pała nienawiścią do ZSRR i Polski Ludowej”.

Próba sprawdzenia, czy „Majtek” przypadkiem nie nadaje się na konfidenta bezpieki miała również inne zaskakujące odgałęzienie. W rozmowach po latach „Majtek” wspominał o dziwnej propozycji jaką w tym czasie otrzymał – wstąpienia do Milicji Obywatelskiej. Wstąpienia, najpewniej okupionego zdradą kolegów z oddziału. Zdecydowanie odmówił, a nie kryjąc się przez „Kamińskim” z prawdziwymi poglądami skuteczne zabezpieczył się przed kolejnymi próbami pozyskania do współpracy z komunistami,

Ponieważ w tym okresie „Majtek” zajmował się głównie ratowaniem zniszczonego podczas pobytu w więzieniu zdrowia i poszukiwaniem stałego zajęcia umożliwiającego przynajmniej skromna egzystencję, po 4 latach intensywnej inwigilacji Józef Pawluk (osławiony zastępca szefa PUBP Bolesława Rycerza) zatwierdził 19 września 1959 roku postanowienie o zakończeniu sprawy ewidencyjno – operacyjnej na „Majtka” i złożenie zebranych materiałów do archiwum. Zastrzegł jednak by: „Materiały przechowywać w archiwum do 80 roku życia figuranta”. Służba bezpieczeństwa uznała zapewne, że dopiero w tym wieku Majtek” nie będzie stanowił poważnego zagrożenia dla „władzy ludowej”.

W kolejnych latach Bogusław Sołdon zdobył stałą pracę i ożenił się. Jego nazwisko ciągle przewijało się w sprawach prowadzonych przez SB na różne osoby ze środowisk akowsko – winowskich.

Dopiero w III Rzeczypospolitej wstąpił do organizacji kombatanckich: Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, Stowarzyszenia Społeczno – Kombatanckiego „Wolność i Niezawisłość” i Związku Byłych Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego. Przez wiele lat pełnił zaszczytną funkcję członka pocztu sztandarowego Chełmskiego Koła ŚZŻAK.

Po latach więzienia i komunistycznej inwigilacji został mianowany na pierwszy stopień oficerski, a we wrześniu 2008 roku otrzymał Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski.

Do ostatniego dnia swego 84-letniego życia pozostał skromnym „Majtkiem”, który walkę o wolność i niepodległość Ojczyzny uważał za życiową misję, a o swych bohaterskich czynach w oddziale AK „Sędzimira” i WiN „Młota” wypowiadał się krótko, że przecież spełniał tylko swój obowiązek wobec Ojczyny.

Boleśnie doświadczony przez życie – choroba i śmierć ukochanej żony, cierpienia i częste pobyty w szpitalu, odszedł na wieczna wartę 21 listopada 2009 roku. Pochowany został w grobowcu rodzinnym na cmentarzu parafialnym przy ulicy Lwowskiej w Chełmie 3 dni później. Nad jego trumną pochylił się sztandar Chełmskiego Inspektoratu WiN, a przy grobie pożegnali go koledzy i przyjaciele, a wśród nich zastępca „Młota” Stanisław Maślanka „Legenda” i jeden z ostatnich żyjących w Chełmie żołnierzy oddziału Wacław Prystupa „Piskorz”.

„Majtek” to  Żołnierz Rzeczypospolitej, jeden z nielicznych Chełmian z komunistycznym wyrokiem śmierci, któremu udało się przetrwać w kazamatach PRL i doczekać wolnej Polski.

Jego dowódca por. Henryk Lewczuk „Młot” często mówiąc o „Majtku” używał określenia „NAJDZIELNIEJSZY Z DZIELNYCH MOICH ŻOŁNIERZY”.

 

                                                                                  Jerzy Masłowski

Bogusław Sołdon „Majtek”
Bogusław Sołdon „Majtek”
Oddział WiN "Młota"  czerwiec1946
Oddział WiN "Młota" czerwiec1946
Por. H. Lewczuk "Młot"
Por. H. Lewczuk "Młot"
Ostatnia defilada oddziału "Młota"
Ostatnia defilada oddziału "Młota"
Po ujawnieniu. "Majtek" stoi z prawej strony
Po ujawnieniu. "Majtek" stoi z prawej strony
Ryngraf ofiarowany przez żołnierzy "Młota" komendantowi chełmskiego obwodu  WiN
Ryngraf ofiarowany przez żołnierzy "Młota" komendantowi chełmskiego obwodu WiN
Drukuj
pdf
Poleć stronę
Wstecz
Sobota, 19 maja 2012, data aktualizacji serwisu: 18.05.2012 o godzinie 10:39
©2000-2012 Chełm.